By zacząć od nowa musisz wrócić na stare śmieci

Galopem po szczęście. Tom 1 to pierwszy tom z rozpoczynającego się cyklu o tym samym tytule, autorstwa Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej.

Wbrew sobie i woli córki

Galopem po szczęście. Tom 1 to pierwszy tom z rozpoczynającego się cyklu o tym samym tytule, autorstwa Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej. Główna bohaterka, Basia, właśnie wraca do niewielkiej miejscowości, z której pochodzi. Poznajemy ją, gdy w upchanym po brzegi samochodzie, w którym to, co się znajduje ciężko nazwać dobytkiem, wraca do rodzinnego domu, z którego dwie dekady wcześniej tak ochoczo uciekała, obiecując sobie, że nigdy już tam nie wróci. Nie odwiedza rodziców, ale wybiera się ze świadomością, że z nimi zamieszka. Nie dlatego, że chce, ale dlatego, że musi. Jej życie właśnie legło w gruzach i kobieta nie ma pojęcia jak poukładać je na nowo. Jej córka, Karola, jest zdecydowanie przeciwna pomysłowi matki, jednak nie ma wyboru i musi jechać razem z nią.

Basia już w trakcie drogi do Jędrzejowa Podlaskiego przedstawia czytelnikowi dlaczego musi powrócić w rodzinne strony. Właśnie przeszła rujnujący ją – psychicznie i finansowo – rozwód. Nie ma mieszkania, pieniędzy, a w bagażniku jedynie trzy walizki ( z czego dwie należą do jej córki). Na tylnym siedzeniu leży komputer, obok niego transporter z kotem. I tyle. Nieszczęśliwa, w poczuciu ogromnej krzywdy, obiecuje sobie, że odwiedza rodziców tylko na trochę, by przemyśleć wszystko i zacząć od nowa. Racjonalizuje sobie to w ten sposób, że czasami trzeba zrobić kilka kroków w tył, by móc szybciej ruszyć do przodu.

Nie uciekaj od tego, co ci przeznaczone

Ojciec bohaterki jest właścicielem stadniny i zajmuje się końmi całe swoje dorosłe życie. Basia nie znosiła tej pracy i nigdy nie rozumiała pasji do tych zwierząt. Zmuszona sytuacją finansową przyjmuje propozycję ojca objęcia wakatu w firmie i na powrót zaczyna jeździć konno. Okazuje się, że zupełnie inaczej zapamiętała tę czynność. Obecnie zaczyna kojarzyć się jej z wolnością, nieskrępowanym pędem. Byle do przodu, byle ku innemu, lepszemu.

Rodzina Grzelaków nie potrafi się ze sobą porozumiewać, a też daleko im do zwierzeń czy tłumaczenia zawiłych relacji. Lubią senność swojej miejscowości, jej lokalny folklor, gdzie katolicki ksiądz i prawosławny pop żyją w zgodzie z szeptuchą Pelagią. Basi z początku trudno jest wytrzymać oceniający wzrok tubylców, którzy nie traktują jej jak pani z wielkiego miasta, która jeszcze niedawno pięła się po szczeblach kariery. Uważa, że taktują ją jak przegraną. koniec końców okaże się, że to, co mamy najważniejsze, czyli rodzinę, to najsilniejsze lekarstwo na wszelkie bolączki. To ona pozwala nam zwalczyć przeszkody losu i jest odpowiedzią na wszystkie bolączki. Może i morał nie jest odkrywczy, ale wart spędzenia wieczoru nad lekturą.

Vintage obraz autorstwa freepik - www.freepik.com